Jan Quirk
Od sportowca, przez korporacyjne wypalenie, po podróżującego po świecie jogina. Dorastając jako sportowiec, nigdy tak naprawdę nie myślałem o swoich celach, takich jak dobre samopoczucie czy dobre samopoczucie – wszystko było prostsze, gdy miałeś przeciwnika patrzącego na ciebie i energię młodości po swojej stronie. Gdy mój czas uciekał mi na karierę, której nie lubiłem, i na utrzymanie czynszu na rynku nowojorskim, stawałem się coraz bardziej świadomy, że nie mam pojęcia, jak sprawić, by czuć się „dobrze”. Nadal wiedziałem, jak ćwiczyć i prawidłowo się odżywiać, ale czegoś brakowało w kwestii tego, dokąd prowadzi mnie moje życie i kim chciałem się stać. W 2014 roku przydarzyła mi się najbardziej niesamowita rzecz. Zostałem zwolniony. Nagle miałem okazję zadać sobie pytanie, co NAPRAWDĘ chcę robić w życiu. Ograniczyłem to do jogi i hokeja. Ponieważ NHL była prawdopodobnie mało prawdopodobna w wieku 28 lat, zdecydowałem się zapisać na kurs dla nauczycieli jogi, a to doświadczenie zmieniło kilka rzeczy we mnie i na zewnątrz. Zaczęłam uczyć tyle, ile mogłam (w Nowym Jorku trzeba uczęszczać na WIELE zajęć jogi, żeby opłacić czynsz) i nie oglądałam się za siebie. Stawało się dla mnie coraz bardziej jasne, że Nowy Jork służy starej wersji mnie, a nie temu, kim chciałam się ostatecznie stać, więc spakowałam samochód, dwa uratowane psy i ruszyłam do San Diego w Kalifornii. Zachodnie wybrzeże od samego początku wydawało mi się domem. Nacisk na jakość nad ilością życia sprawił, że to, co już wiedziałam, wskoczyło na wyższy pas (nawiasem mówiąc, byłam dosłownie w szoku, jak ludzie jeżdżą w Kalifornii, kiedy tu przyjechałam). Udało mi się otworzyć ośrodek jogi w Warner Springs, który gościł setki osób chcących nauczyć się jogi, medytacji, technik oddechowych i wielu innych rzeczy. Możemy bawić się na łonie natury, ćwiczyć jogę, śmiejemy się, płaczemy, a ja zawsze mam w zamrażarce wegańskie lody. Początki odosobnień były dla mnie dość interesujące – nie tak bliskie i lokalne, jak to bywa z wieloma nauczycielami. Jednak od razu rzuciłam się na międzynarodowe odosobnienia i nigdy nie żałowałam. Podróżowałem do Kostaryki i na Bali w Indonezji, już sześć razy, aby zaprosić grupy na odosobnienia pełne przygód i samokształcenia, które odżywiają ciało i duszę. Teraz moje zainteresowania skupiają się na samokształceniu, asanach jogi i ruchu pierwotnym, budowaniu społeczności, długich spacerach z psem, pływaniu w oceanie, hokeju na rolkach w niedziele, gotowaniu wegańskich potraw, uprawie mojego ogrodu, budowaniu i pielęgnowaniu przyjaźni oraz nauce.
Dziękuję, że przeczytałeś trochę o tym, kim jestem i co mnie pasjonuje. Jeśli mogę Cię w jakiś sposób wesprzeć, daj mi znać. - John
0 ofert
Brak jeszcze wpisu.